Pierwsze wydarzenie
Drugie wydarzenie
Kiedy ja wraz z żoną wczoraj, jechałem na porodówkę by cieszyć się z narodzin Stasia, koleżanka przeżyła szok i straciła swojego brata - zawał w trakcie nurkowania - który był dla niej największym przyjacielem i wsparciem. Zwątpiła - Jak Bóg mógł pozwolić na śmierć jej najbliższej osoby ?
Jak my to widzimy ?
Codziennie przeżywamy tragedie, nasi najbliżsi umierają i nie jest to śmierć naturalna lub zapadają na nieuleczalne choroby. Nasz umysł nie może zrozumieć dlaczego Bóg pozwala na to, żebyśmy cierpieli, dlaczego Bóg zabiera niewinne dzieciątko, wspaniałego męża, cudowną i kochającą żonę. Czy oni zasługiwali na śmierć ?
Trudno jest nam śmiertelnikom zrozumieć taką tragedię. Nasz świat jest dla nas jasny i opiera się na ciągłym pozyskiwaniu radości i szczęścia. To co jest smutne nie wiążemy z Bogiem, ale z jego brakiem. Nie zakładamy, że Bóg generuje tragedie. Śmierć jest dla nas dodatkowo końcem wszystkiego. Zakładamy, że jest to kara, często dla nas uznana za niesprawiedliwą.
Pytania na które powinniśmy sobie odpowiedzieć
- Czy nasza rozmowa z Bogiem jest częściej prośbą czy podziękowaniem ?
- Czy wierzymy, że po śmierci jest życie wieczne ?
- Czy śmierć uznajemy za karę czy za nagrodę np. za dobrze wykonane dotychczasowe zadania w życiu zmarłego ?
- Jak śmierć Jezusa zmieniła funkcjonowanie świata ?
- Czy śmierć nie zmienia postępowań innych osób i naszych ?
- Czy zaczynamy widzieć jakiś sens w ruchach Boga ?
Mikro spojrzenie czy makro ?
Mam nieraz wrażenie, że nasze spojrzenie jest w skali mikro - egoistycznym, podczas gdy faktycznie dopiero jak spojrzymy przez pryzmat makro możemy odnieść wrażenie, że poprzez śmierć bliskiej nam osoby Bóg daje nam wiele do powiedzenia.
Życie, a życie wieczne
Jeśli dodatkowo spojrzymy w podobny sposób jak św Franciszek Salezy: "Życie to czas, w którym szukamy Boga. Śmierć to czas, w którym Go spotykamy. Wieczność to czas, w którym Go posiadamy" to klaruje nam się obraz bardziej jasny.
Na ziemi zadanie wykonane
Osoba która zmarła mogła już spełnić na ziemi wszystko co było do spełnienia, zaś jej bliscy dodatkowo otrzymali pewien przekaz który jest zakodowany, ale jeśli się dobrze skupimy to znajdziemy jego rozwiązanie.
Dlaczego nie bandyta ale osoba bez skazy ?
Kolejne pytanie: "Dlaczego umiera tak dobra osoba, tak kochana, tak niewinna, zaś największy bandyta, morderca, zboczeniec cieszy się życiem, szczęściem, zdrowiem ???"
Jeśli wierzymy, że to nie naszą rolą jest osądzanie, ale to Jezus na Sądzie Ostatecznym ten ruch wykona, a dodatkowo spojrzymy ma wcześniejsze zdanie odnośnie wykonania swojej roli na ziemi to możemy śmiało powiedzieć, że Bóg daje tym osobom szansę na poprawę i dlatego jeszcze żyją by mogli się nawrócić. Osoba dobra, wspaniała, cudowna i niewinna swoją rolę i zadania już spełniła.
Dlaczego osoba która miała ważną rolę na ziemi ?
Kolejne pytanie: "Śmierć poniósł ojciec rodziny, jedyny żywiciel, czy Bóg się pastwi nad jego dziećmi". Patrzymy w tym wypadku przez pryzmat tej rodziny a nie przez skalę makro. Przyjrzyjmy się dalej tej rodzinie po śmierci męża, ojca, żywiciela. Kto im pomoże i dlaczego. Jak zmieni się życie tych osób które pomogą tej rodzinie ?
Podsumowując
Wszystko ma swój sens i każdy ruch Boga pociąga za sobą nie jeden ale wiele skutków związanych z innymi ludźmi. Patrząc na powyższe argumenty to właśnie śmierć nielubianej osoby, mordercy czy złodzieja mija się z sensem i zastanawia, jaki ma Bóg cel aby taką osobę zabierać ze świata fizycznego. Osoby kochane, cudowne i wspaniałem nie ponoszą bowiem kary, ale nagrodę za dobrze wykonaną robotę na ziemi. Dodatkowo ich śmierć ma uświadomić tym co pozostają sens życia. Trudno to czasami pojąć, ale czy ktoś powiedział, że zrozumienie świata jest łatwe ?
2 października 2009 13:38
Na pewno łatwiej nam zrozumieć sens śmierci, kiedy umiera ktoś dalszy niż nasza najukochańsza osoba. Dlatego naszym zadaniem, jest pocieszać tych którzy stracili najbliższych i wierzyć, że inni przyjdą nas pocieszyć kiedy my stracimy najbliższych. Wiara dzięki przyjaźni się rozwija i może przetrwać dzięki przyjaźni. Śmierć jest wstrząsem i może również zachwiać wiarą, ale gdy mamy w pobliżu drugiego człowieka to on nam przypomni, że po śmierci jest życie wieczne, że życie się nie kończy, ale się z mienia i zmienia się na o wiele lepsze i w ten sposób ten naturalny bunt minie i nie odejdziemy od Chrystusa, który jest naszym najlepszym przyjacielem. On też umarł i to umarł za nas.
7 października 2009 02:58
Grzegorz
I
Strata bliskiej osoby to ogromna trauma… Sprawia, że życie nagle wali się w gruzach… Podważa sens wszystkiego, co do tej pory było ważne…
Nie do przecenienia jest wsparcie, jakie możemy w takiej chwili otrzymać od innych… Trudno jest przejść przez takie doświadczenie… Rozpacz potrafi być porażająca… Może również osłabić lub nawet zabrać wiarę… ale może ją też wzmocnić.
Chrześcijanin może bowiem w takiej tragedii zobaczyć swój krzyż… I może ten krzyż przyjąć… i ofiarować go Bogu. Ofiarować to znaczy oddawać każdego dnia poprzez zaufanie, że wszystko co się dzieje i nas spotyka, ma sens… że Pan Bóg wie – i zawsze daje to - co jest najlepsze dla naszych bliskich i dla nas samych… że On, jako dobry Ojciec, jest zawsze blisko nas, zwłaszcza gdy cierpimy – i nigdy nas nie pozostawia bez otuchy i nadziei… że wszyscy żyjemy dla Niego – i że możemy wierzyć, że nasi bliscy są już teraz razem z Nim… Słowa „Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba! Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.” są zawsze aktualne. „Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba” jest także „Bogiem Kasi, Bogiem Janka i Bogiem Marcina” – to znaczy tych wszystkich ludzi, których może niedawno minęliśmy na ulicy, a którzy tak gwałtownie odeszli…
II
Gdybyśmy mogli porozmawiać z tymi, po których stracie cierpimy, czego moglibyśmy się spodziewać? Co moglibyśmy usłyszeć?
Na pewno robiliby wszystko, żebyśmy się nie pogrążali w smutku i rozpaczy… Z pewnością chcieliby nas pocieszyć, i przekazać, że zależy im na naszym szczęściu, i że będą nas „tam z góry” wspierać – ale potrzebują, abyśmy się podnieśli i - choć to na początku może być trudne – odzyskali sens życia… To sprawiłoby im największą radość…
III
Tajemnica cierpienia, straty, bólu, choroby, niezawinionej krzywdy…i jednocześnie historia ufności Bogu
http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=431
IV
Takie wydarzenia skłaniają również do osobistej refleksji… jaka jest kondycja mojej wiary? czy jestem przygotowany, umocniony, aby po chrześcijańsku przyjąć i nieść swój krzyż – nie tylko takie zwykłe przeciwności dnia codziennego, które często wydają się nam krzyżem? Albo - czy byłbym teraz gotowy, gdybym nagle miał stanąć przed Bogiem?
Grz
15 października 2010 19:13
tphh hejoc XXX Movies wcbgrw z ja y ygu
Prześlij komentarz